Komentarze są wyłączone
Ten fragment dedykuje jedynej osobie która raczyła coś o tych poprzednich opowiadaniach napisać… więc może się czuć wyróżniona… pozdrawiam moją opiniodawczynię:-) jak już mówiłem zapraszam do wspólnego pisania…
Wszystko działo się już zimą. Krajobraz stał się śnieżnobiały. Pamiętam że było wtedy pogodnie i bardzo mroźno. Wogóle lubie podróżnować, ale warunki na zewnątrz były dosyć oględnie mówiąc, nie sprzyjające. No ale jej telefony uświadomiły mi, że muszę po prostu przyjechać… no a ja oczywiście też wymagałem nieco lepszej pielęgnacji… hormony burzyły sie w moim młodym organiźmie. Przyjechałem do niej pod wieczór… czekała jak zawsze… nie zdążyłem dobrze za sobą drzwi zamknąć a już rzuciła mi się na szyję… i zostałem odpowiednio rozgrzany…
- Łukasz… jak ja dawno ciebie nie widizałam…. i nie miałam… – srebrzysty uśmiech – ty też pewnie za mną tęskniłeś… – lekikie tarmoszenie jeszcze nie dosyć zorientowanego członka…
Co jak co… ale chyba od razu nie byłbym w stanie przejść do akcji… więc tylko przejechałem ręką po biuście… i ucisnąłem jej myszkę przez spodnie… chyba jej się spodobało… Zaprowadziła mnie do kuchni… tam posadziła przy stole… a sama odwróciła się i zaczęła robić herbate… krzątała się jak w ukropie, a ja miałem bardzo dobry wgląd na jej tylne powaby… więc bardzo szybko przyuważyłem że przez obie półkule idzie pod spodniami lekko zaznaczony paseczek… bielizna zwykłego kroju… Read the rest of this entry »
Komentarze są wyłączone
Było lato, do około pola, lasy i jezioro, piękny duży dom. Felerem takich wakacji było brak towarzystwa w moim wieku. Miałam 16 lat, byłam wysoka jak na swój wiek 170cm, i do tego szczupła ważyłam 54 kg, moje blond włosy sięgały pasa, miałam duże niebieskie oczy. Coraz bardziej podobałam się sobie jako kobieta, lubiłam swoje sprężyste piersi i jędrne pośladki. Potrzebowałam towarzystwa młodych ludzi, a nie pary dziadków, bo to u nich spędzałam wakacje. Do najbliżej wioski było około 15 km, a tak dookoła żadnej żywej duszy. Nie była to zbyt miła perspektywa. Trudno, może jakoś wytrzymam – pomyślałam
Dom dziadków był duży, piętrowy. Oni mieli swoją sypialnie na dole, mi zostało do wyboru 6 pokoi na górze i miałam do dyspozycji sporą łazienkę, chociaż na to nie musiałam narzekać. Rano przy śniadaniu dziadkowie oznajmili mi, że po południu przyjeżdża ich przyjaciel i zostanie przez miesiąc. No pięknie, pewnie jakiś stary pryk – pomyślałam Udałam się na spacer nad jezioro, postanowiłam się trochę opalić.
- Basiu, tylko nie spóźnij się na obiad – krzyknęła jeszcze babcia
- Ok., będę na czas – odparłam
Położyłam się na pomoście, słońce mocno przypiekało, moja skóra bardzo szybko nabrała oliwkowego koloru. Wracając do domu postanowiłam odwiedzić moje ulubione miejsce – altankę, położoną pod lasem od domu osłoniętą krzewami. Lubiłam to miejsce bo było odludne, gdy byłam młodsza lubiłam się tam bawić. Altanka była prostokątna, filary były oplecione bluszczem, stało tam kilka krzeseł, bujany fotel, leżanka, stół i szafka w której kiedyś trzymałam zabawki. Read the rest of this entry »