Kłopoty z Fizyką
W czwartej klasie liceum, fizyki uczył nas nowo przyjęty nauczyciel. Podobał się większości uczennic. Miał około 30 lat, był bardzo przystojny, pięknie zbudowany, zawsze zadbany i ładnie pachnący. Jednym słowem „towarek”, na którego miło było popatrzeć.
Niestety nigdy nie byłam mocna z fizyki, a w czwartej klasie zupełnie mi nie szło. Kiedy zbliżał się koniec semestru zaczęło robić się gorąco. Nasz profesor starał się pomóc wszystkim jednak i wtedy z kilku odpowiedzi mi nie poszło i nie wyglądało to najlepiej.
W styczni przed terminem wystawiania ocen postanowił zostać po lekcjach z kilkoma osobami, którym nie najlepiej szło i postarać się im pomóc. Na tym zebraniu porozmawiał z każdym z nas, podał tematy zaliczenia i dał kilka dni na przygotowanie się do kartkówki.
Był czwartek. Po ostatniej godzinie lekcyjnej zebraliśmy się w sali fizyki i zaczęła się kartkówka. Większość dość szybko uporała się z zadaniami i po oddaniu testu dowiedzieli się na miejscu, jaką ocenę otrzymają na semestr. Niestety nie mogłam się skupić. Byłam strasznie zestresowana i za każdym razem wychodził mi inny wynik. Kiedy zostałam już tylko ja postanowiłam oddać to co udało mi się wypocić i poczekać, na werdykt.
Profesor Adam długo sprawdzał moje wypociny, a ja siedziałam w ławce i modliłam się o zaliczenie. Kiedy skończył zawołał mnie, do biurka.
-Twój tok myślenia jest prawidłowy – powiedział – ale robisz błędy przy podstawianiu do wzoru i zmianie jednostek. Stąd te niepoprawne wyniki.
-To znaczy, że nie zaliczyłam? – Spytałam.
-Niestety nie mogę zaliczyć ci tego. Chyba, że chcesz spróbować jeszcze raz przy tablicy?
-Jeżeli mogę to bardzo proszę. Read the rest of this entry »